Uproszczone programy zabijają inżynierię?

Jestem pewien, że wiesz równie dobrze jak ja, że oprogramowania inżynierskie z roku na rok robią się coraz łatwiejsze w obsłudze. To w sumie dobrze, mam jednak obawy, że niesie to ze sobą pewne koszty. Z pomocą owoców i statków kosmicznych spróbuję dziś wytłumaczyć, co mam na myśli.

Jabłko, jabłko, banan

Pamiętam czasy, kiedy nie było jeszcze internetu. Używałem DOSa, programowałem w Turbo Pascal i robiłem rysunki w Paincie (zbudowałem też domek na drzewie z kolegami). Mój pierwszy komputer miał 40 Mb dysku twardego i kilka kB RAMu. Mogę szczerze napisać, że używałem wielu różnych programów komputerowych i obserwowałem ich rozwój na przestrzeni lat. Brzmi to, jakbym gdzieś po drodze spotkał się z Seneką… więc dodam, że mam tylko 33 lata (!).

Może zaczynałeś kilka lat wcześniej lub później niż ja, myślę jednak, ze zgodzisz się ze mną, że oprogramowanie staje się coraz łatwiejsze w obsłudze. Nie tak dawno używanie MESa wymagało doktoratu i niezłych umiejętności programistycznych. Obecnie ze stworzeniem modelu i przeprowadzeniem analizy poradziłby sobie rozsądny nastolatek. Nie jestem pewien, czy przyjąłbym bezkrytycznie wyniki tej analizy… ale nastolatek pewnie nie miałby z tym problemu!

Oprogramowanie staje się tak proste, że analogia, z której często korzystam, nabiera coraz więcej sensu.

Wyobraź sobie, że wyprodukujemy klawiaturę z 3 klawiszami: jabłko, truskawka i banan. Następnie przypiszemy funkcje do przycisków:

  • Jabłko: generuje model
  • Truskawka: tworzy obciążenia i warunki brzegowe
  • Banan: drukuje wyniki

Nie potrzebowalibyśmy już inżynierów, tylko małp. W końcu stosunkowo łatwo jest wyszkolić małpę, żeby najpierw nacisnęła jabłko, później truskawkę i na koniec banana.

W świecie “najlepszego oprogramowania, które zawsze ma rację” jest tylko jedna możliwość popełnienia błędu… naciśnięcie jabłka, jabłka, banana.

Całe szczęście, że rzeczy nie są tak proste, jak się wydają (przynajmniej jeszcze nie są!). Obawiam się jednak, że możemy już zaobserwować degradację umiejętności inżynierskich.

Przemilczane ograniczenia i założenia

Dla końcowego użytkownika wszystko staje się łatwiejsze… ale czy jest łatwiejsze w rzeczywistości? Powiedziałbym, że nie – po prostu dlatego, że trudno jest negocjować z fizyką. Co więcej, projektujemy coraz bardziej złożone konstrukcje! Rozsądnie byłoby więc założyć, że rzeczy nie tylko nie stają się coraz łatwiejsze, ale wręcz robią się coraz bardziej skomplikowane.

Pomyśl o tym w ten sposób: kiedy definiuję analizę nieliniową, muszę wziąć pod uwagę wiele parametrów. Muszę wybrać metodę sterowania analizą, parametry obliczeń itd. Ogólnie rzecz biorąc, ustawienia te zajmują mi dobre 15 minut, a mam kilka lat doświadczenia.

Co jednak, jeśli w Twoim programie jest ładny błyszczący guzik “wykonaj analizę nieliniową”? Wystarczy go wcisnąć… i tyle. Kto więc w takim przypadku decyduje o parametrach, które ustalam przy definiowaniu analizy? Wygląda na to, że program… czy jednak na pewno o to chodzi? Kto podjął te wszystkie decyzje i na jakiej podstawie?

Jeśli wiesz wystarczająco dużo, możesz to wszystko sprawdzić w instrukcji oprogramowania. Możesz też spróbować wpłynąć w jakiś sposób na wybór parametrów, na przykład szukając “trybu ręcznego”. Co jednak, jeśli nie wiesz wystarczająco dużo? Wtedy po prostu uznasz, że masz rozwiązanie i będziesz mieć nadzieję (która z biegiem czasu zamieni się w przekonanie), że wynik jest poprawny.

Ten sam problem można już zaobserwować na uczelniach. Trudno jest przekonać studentów, żeby uczyli się statyki i wytrzymałości materiałów. Cała ta wiedza jest “ukryta” w jednym “przycisku” analizy, nie ma więc “rzeczywistej potrzeby”, by to wszystko wiedzieć! Nie wspominając już o tym, że to wszystko jest kuszące także dla nauczycieli… po co tyle tłumaczyć, skoro można po prostu powiedzieć “analiza”.

Prowadzi to do sytuacji, w której wiemy coraz mniej, coraz bardziej wierząc w otrzymywane wyniki analiz.

Czym grozi samodzielne naprawianie statków kosmicznych

Nigdy nie byłem fanem science-fiction, jednak świat Warhammera 40k przykuł moją uwagę. W tym “wszechświecie” ludzkości udało się stworzyć niesamowicie zaawansowaną technologię. Technologia ta pozwoliła na stworzenie samosterujących statków kosmicznych i innych cudów. Minęły lata… nikt już nie pamięta, jak to wszystko zrobić, to jednak nic nie szkodzi, bo wciąż istnieją ci “starzy”! W tej ekstremalnej przyszłości statki są obsługiwane przez techno-kapłanów, którzy wchodzą na statek, by rozmawiać “z duchem maszyny” i wykonywać pewne rytuały. Potem statki przenoszą ludzi tam, gdzie ci chcą.

Ten genialny rysunek został zrobiony przez Zacha Wootena (warhammer40k.wikia.com)

To na pewno bardzo ładny rysunek, ale czy przypadkiem nie jest on jednocześnie ostrzeżeniem? Czy nie zmierzamy do świata, w którym kilku szczęśliwych techno-kapłanów inżynierii rozumie, co się dzieje? Reszta ludzi natomiast próbuje jedynie nie nacisnąć jabłka i banana w złej kolejności?

To oczywiście skrajne podejście, jednak już dzisiaj widzę, jak oprogramowanie odbiera ludziom zdolność do rozumienia zagadnień na głębszym poziomie. Ma to wiele twarzy:

  • Na uczelniach wyższych mniej uczymy i mniej tłumaczymy, ponieważ studenci i tak otrzymują odpowiedzi od programów komputerowych.
  • Nie próbujemy zagłębić się w przeprowadzaną analizę, ślepo wierzymy w otrzymywane wyniki.
  • Jako że możemy otrzymywać wyniki szybciej, tego też się od nas wymaga. W rezultacie w projektach jest coraz mniej czasu na przemyślenie sprawy.

To wszystko pcha nas coraz mocniej w stronę przerażających dylematów z jabłkami i bananami. Byłem świadkiem dyskusji (prowadzonej przez specjalistów!) dotyczących tak podstawowych problemów, że było to aż przygnębiające. Jasne, że fatalna wizja nie ziści się z dnia na dzień, obawiam się jednak, że proces ten jest już w toku.

Enterfea przeciwko guzikom z owocami!

Jestem zdecydowanym zwolennikiem rozwoju oprogramowania. Martwi mnie jedynie sposób, w jaki inżynierowie zaczynają je traktować. Coraz częściej wchodzimy w strefę “guzików z owocami”. W ramach walki z tym zjawiskiem założyłem bloga. Chcę pokazywać na nim złożone piękno inżynierii 🙂

Staram się tutaj nie tylko dzielić swoją wiedzą, pomagać Ci w zdobywaniu nowych umiejętności i rozwoju kariery. Chciałbym również pomóc Ci w czerpaniu satysfakcji z pracy. Jestem przekonany, że jeśli więcej zrozumiesz, więcej też będziesz mógł zrobić i do tego z większym poczuciem satysfakcji. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach wielu inżynierów ma z tym problem.

Spróbujmy więc nie ograniczać się do pełnienia roli małp, nie zmieniajmy inżynierii w religię rządzoną przez kilku kapłanów! Jeśli chcesz dołączyć do naszej krucjaty, spróbuj szerzyć ideę zrozumienia inżynierii – to wiele dla mnie znaczy 🙂

Chciałbym też wiedzieć, jakie jest Twoje zdanie na ten temat. Zostaw więc swój komentarz poniżej lub też napisz do mnie na enterfea@enterfea.com.

Chcesz nauczyć czegoś ciekawego o MES?

Jeśli interesujesz się MESem, możesz dowiedzieć się kilku przydatnych rzeczy z mojego darmowego kursu:

Wstęp do stateczności i MES

30 komentarzy

  1. Marcin Maj 13, 2018 at 6:41 pm - Reply

    Witam,
    Bardzo dobry artykuł. Niestety zgadzam się z obawami o których piszesz.
    Pozdrawiam!

    • Łukasz Skotny Maj 14, 2018 at 4:06 pm - Reply

      Hej Marcin!

      Dobrze wiedzieć że nie jestem sam 🙂 Może jeszcze nie wszystko stracone 🙂

      pozdr
      Ł

  2. Tomasz Czerwiec 1, 2018 at 8:46 am - Reply

    Witam,
    Niestety jest to prawda, że oprogramowanie zaczyna przejmować coraz większą kontrolę nad całym procesem obliczeń numerycznych. Ja nie ufałem nigdy oprogramowaniu typu Robot, który po wprowadzeniu danych wypluwał wyniki, nie mając wglądu na to co on po drodze zrobił. Lubię używać prostych programów, przejrzystych typu Specbud, Soldis Projektant, gdzie na prawie wszystkie kroki obliczeniowe mam wpływ i widzę co się dzieje.
    Robiąć jakiś model większy, a nie znając nowego oprogramowania sprawdzam go poprzez równoległą analizę innym mniej skomplikowanym programem rozkładając obliczenia na pojedyncze schematy. Duże znaczenie jak dla mnie ma wyczucie inżynierskie i praktyka na budowach gdzie dotyka się namacalnie rozmaitych problemów.
    Używam również masę innych programów obliczeniowych typu Rama 3|D Intersoftu, PL-Win do płyt (MES) i wiele innych. Posiadam AxisaVM X4, którego póki co praktycznie nie uzywam z uwagi na eurokody i nie brak czasu na przetestowanie ich w boju. Technologia BIM , która nieuchronnie się wkrada coraz bardziej spowoduje jeszcze bardzie zautomatyzowanie wszystkich czynności procesu budowlanego.
    Pozdrawiam
    Tomasz

    • Łukasz Skotny Czerwiec 1, 2018 at 12:48 pm - Reply

      Cześć!

      Liczenie małych schematów by sprawdzić czy w dużym modelu wyniki mają sens to zawsze dobry pomysł. Ja również nie przepadam za Robotem 🙂

      Wydaje mi się jednak że mamy trochę inne podejście do obliczeń, ale to oczywiście zależy od tego co jest akurat to policzenia. Zawsze dobrze jest używać “najprostrzego” programu który pozwala coś dokładnie policzyć. Nie jest jednak zawsze jasne co to dokładnie oznacza. W obliczeniach które aktualnie robię programy które wymieniłeś nie pozwoliły by mi na wystarczająco dokładne obliczenia.

      Na szczęście nie muszę się jakoś super martwić technologią BIM – ostatnio zajmuję się głównie R&D – to się nadal rządzi własnymi prawami 🙂

      Pozdrawiam
      Ł

  3. Michał Czerwiec 1, 2018 at 11:01 am - Reply

    Ja też niestety muszę się zgodzić z Marcinem i z Tobą.

    • Łukasz Skotny Czerwiec 1, 2018 at 12:49 pm - Reply

      Ja tam się cieszę że się ze mną zgadzasz… czemu od razu “niestety” 😛

      Pozdr
      Ł

  4. Konrad Czerwiec 1, 2018 at 11:18 am - Reply

    Zgadzam sie w 100 %, moje doswiadczenie zawodowe to 5 lat, 2 lata jako “konstruktor” I 3 lata jako obliczeniowiec. Slowo konstruktor wziolem w cudzyslow bo moja rola jaka spelnialem to modelowanie a nie konstruowanie, nie bylo nawet czasu cos policzyc na papierze bo od tego sa izynierowie CAE a I czasu nie bylo bo menadzer batem popedzal, a o wdrozeniu moich pomyslow tez nie bylo mowy bo przeciez starsi wiedza lepiej maja doswiadczenie i wiedze, do tej pory spotkalem w zyciu dwoch konstruktorow ktorzy zrobili na mnie niesamowite wrazenie obecnie juz sa na emeryturze ale ich wiedza na temat mechaniki, wytrzymalosci i ogolnie teori inzynierskiej byla ogromna do tego 40+ lat praktyki w jej wykorzystywaniu. Obecnie jako CAE inzynier wspolpracuje z konstruktorami z roznym doswiadczeniem 5,10,15 lat i musze powiedziec ze 90% z nich juz zapomnialo albo nigdy nie rozumialo teori inzynierskich zajmuja sie tylko modelowaniem i robieniem rysunkow najbardziej zaawansowanymi rzeczami jakie robia sa obliczanie tolerancji co jest wazne ale nie najwazniejsze. Jako CAE inzynier mam o wiele wiecej wplywu na konstrukcje proponuje zmiany itp,itd. Ale zauwazylem tez trend ze coraz mniej analizuje sie wyniki obliczen i przyjmuje sie ze program na pewno dobrze to policzyl, co mnie przeraza, zawsze lubilem obliczenia inzynierskie te reczne jak i te numeryczne przy uzyciu komputerow uwazam ze sa one kwintesencja inzynieri i nalezy rozumiec jak sie co liczy i dlaczego wlasnie tak,czyli inzynier powinien znac podstawy Fizyki. Obecnie w Polsce zawod kreslarz jest nazywany Konstruktorem wiekszosc zagranicznych firm ktore otworzyly w Polsce pseudo dzialy R&D zleca polskim inzynierom proste projekty ktore wrecz uwlaczaja pracy inzyniera, takie rzeczy powinien zrobic dobry absolvent technikum, ale tu druga sprawa poziomu nauczania ktory z roku na rok maleje. Tak wiec podsumowujac, ciogly rozwoj programow i spadek poziomu nauczania w przyszlosci zaowocuje tym o czym pisales, bedzie garstka technokaplanow i rzesza pseudoinzynierow z wiedza na poziomie przecietnego absolwenta szkoly sredniej.

    • Łukasz Skotny Czerwiec 1, 2018 at 12:54 pm - Reply

      Hej Konrad!

      Zgadzam się z tym co piszesz… ale przecież jest jeszcze szansa. Wystarczy się zorganizować, wszystkich wszystkiego nauczyć i sukces gotowy : )

      Ubolewam nad tym ale niestety “lata doświadczenia” przestały być dla mnie miernikiem umiejętności. Jak to ładnie powiedizał Jim Rohn ludzie którzy mówią że mają 10 lat doświadczenia przeważnie mają tylko rok… ale powtarzali go 10 razy ^^. Im dłużej o tym myslę tym bardziej mi się wydaje że to o wiele bardziej złożony problem. Spotyka się tu zawrotne tempo, relatywnie niskie płace, spory stres i oferty “lepszej” pracy za granicą. Oczywiście edukacja jest jaka jest itp.

      Niestety ale taki układ sprzyja temu by makabrycznie wszystko upraszczać kosztem jakości i zrozumienia. Zdecydowanie nie moja filozofia projektowania.

      pozdr
      Ł

  5. Piotr Czerwiec 1, 2018 at 12:45 pm - Reply

    Cześć,
    Świetny artykuł, słusznie zostało zauważone, że “małpienie” inżynierów jest już niestety powszechnym zjawiskiem.
    Jak najbardziej trzeba się temu sprzeciwiać, jednak podłożem problemu jest obecny sposób nauczania inżynierów budownictwa, który nie przystoi do dzisiejszego postępu technologicznego. Zamiast zmuszać studentów do biegłego – ręcznego i w pamięci, obliczania ustrojów prętowych, najczęściej jeszcze statycznie niewyznaczalnych; może trzeba położyć nacisk właśnie na numeryczną implementację takich problemów i rozumienie algorytmów, które rządzą oprogramowaniem. Nie chodzi mi tu o kompletne zaniechanie nauczania statyki, tylko zmianę jego sposobu i położenia nacisku na problematykę bardzie przystającą do dzisiejszych realiów.

    Pozdrawiam,
    Piotrek

    • Łukasz Skotny Czerwiec 1, 2018 at 1:00 pm - Reply

      Cześć!

      Wiesz, to ma chyba dwie strony.

      Uważam że ręczne obliczenia są bardzo ważne… ale nie mam tu na mysli klepania układów metodą sił czy przemieszczeń. Wytrzymałości uczy się za pomocą równań rózniczkowych… to się raczej nie może udać :/

      Warto by było prowadzić też zaawansowane zajęcia z numeryki czy choćby realnie uczyć studentów podstaw programowania. To wszystko wymaga jednak czasu i środków – nie taka prosta sprawa.

      Ja być łączył te dwie rzeczy ucząc studentów jak rozwiązywać numerycznie trudne problemy, i jak sprawdzać to ręcznie w przybliżony sposób. Niestety takich zajęć po prostu nie ma, i tak szczerze to nie sądzę by się w najbliższych latach na uczelniach pojawiły…

      • Piotr Czerwiec 1, 2018 at 2:36 pm - Reply

        Witam ponownie,
        myślę, że czas i środki to nie byłby tak duży problem, jak się wydaje, ponieważ każdy prowadzący zajęcia ze statyki jest w stanie, chociaż w uproszczony sposób, przybliżać zagadnienia z numeryki. Zamiast wałkować projekty z met. sił i przemieszczeń po 60 stron, można by ten czas poświęcić właśnie na ćwiczenia z (jak wspomniałeś) rozwiązywania numerycznie trudnych problemów i ich uproszczonego ręcznego sprawdzania. Wszystko jest kwestią dobrych chęci i trafnej diagnozy problemu, do jakiej zresztą ten artykuł się przyczynia.

        Pozrd,
        Piotrek

        • Łukasz Skotny Czerwiec 2, 2018 at 4:18 am - Reply

          Cześć 🙂

          Nie do końca się zgadzam. Przygotowanie takich zajęć to jest mega dużo roboty. Po 10 latach pracy na Uczelni zacząłem robić szkolenia i okazuje się że przygotowanie 2 dniowego szkolenia z jakiegoś tematu (z przykładami itp) tak by to miało sens zajmuje mi koło miesiąca. Jasne, dany temat “opracowuje się” tylko raz, a później już się go tylko “ulepsza”, natomiast bez wątpienia zajmuje to sporo czasu.

          Zatem prowadzący musieli by teraz zrezygnować z tematów które już mają opracowane i ulepszone od jakiegoś czasu, i zabrać się za robienie nowych… nie wiem jak ty się na to zapatrujesz, ale ja rozumiem że mogło by się komuś nie chcieć. Możnaby było dawać jakies premie za takie działania, lub promować to jakoś inaczej… ale to już problem pieniędzy.

          Nie wspominając nawet o tym, że większość zajęć ze statyki odbywa się w salach bez komputerów (tak było za “moich czasów”, może się pozmieniało…).

          Podsumowująć, byłbym strasznie szczęśliwy gdyby coś takiego dało się wprowadzić, ale nie wydaje mi się by było to realne w najbliższym czasie.

  6. Roman Czerwiec 8, 2018 at 9:53 am - Reply

    Moim zdaniem to najlepsze odzwierciedlenie podejścia nowego pokolenia inżynierów do wspomagania komputerowego. Niestety taka jest rzeczywistość. Dlatego też składam Tobie wielkie ukony za chęć przedstawiania problemów w tak bardzo przystępny i obrazowy sposób.

    • Łukasz Skotny Czerwiec 8, 2018 at 10:56 am - Reply

      Cześć!

      Dzięki za miłe słowa 🙂
      Ł

  7. Kamil Lipiec 6, 2018 at 9:09 am - Reply

    Problem wydaje się być bardzo złożony. Zastanawiam się jak to funkcjonuje w krajach wysoko rozwiniętych (np. u naszych zachodnich sąsiadów), czy tam proces kształcenia inżyniera jest już bliższy przedstawianym tutaj ideom?

    W mojej praktyce często spotykam się z bagatelizowaniem sztuki inżynierii – w rozumieniu przełożonych “jest to sprawa prosta – dlaczego głowimy się nad tak prostymi sprawami?” – Sam po sobie widzę, że w obliczu takiej sytuacji nie lada problemem jest otworzenie oczu osobom, które zarządzają pracą inżyniera nie mając pojęcia jak rozległą dziedziną jest inżynieria lądowa

    • Łukasz Skotny Lipiec 6, 2018 at 10:45 am - Reply

      Cześć Kamil!

      Nie wiem na ile lepiej jest w innych krajach. Bez wątpienia są na świecie o wiele lepsze uczelnie techniczne niż u nas… ale to nadal makabryczna mniejszość uczelni technicznych… O ile się orientuję poziom inżynierii jest podobny w większości krajów którym bezpodstawnie zazdrościmy. Jedynie warunki pracy bywają lepsze : )

      Bagatelizowanie problemów to klasyka – niestety wiele firm przyjmuje strategię “szybko i tanio” – przy takich założeniach przemyślenie problemów nie wchodzi raczej w rachubę…

      pozdr
      Ł

  8. Mateusz Lipiec 20, 2018 at 8:19 am - Reply

    Witam,

    Pracując w kilku firmach miedzynarodowych, które robia głównie na rynek amerykański, brytyjski moge powiedzieć ze spora liczba tych firm pracuje na programi Staad.Pro, który moim zdaniem jest tak archaiczny ze wiecej z nim kłopotu niż pozytku ale wszyscy starsi inzynierowie go znają. Staad ma za to 1 bardzo duzy plus który nie maja obecne programy. Dostep do kody źródłowego. Wprawniejs inzynierowe jezeli czegos nie mogą znalesc to predzej pogrzebia i zmienia cos w kodzie niz beda szukac ikonek.

    Co do Robota to musze chiałbym go pochwalić z 2 powodów. Jest prosty i nauka jego nie zajmuje tak duzo bo jest bardzo przyjazny uzytkownikowi (w koncu powstał chyba w Polsce). Drugą rzecza jest tez to ze co prawda ma spora liczbe błedów ale te błedy sa opisane na forach.

    Pracowałem na kilku róznych programach MES takich lepszych: Staad, Robot, RFEM, Sesam Genie, SAP 2000 i szczerze przyznam ze z tych programów Robot wypada najlepiej. Przyznam ze RFEM jest duzo lepszy obliczeniowo ale i droższy dlatego wysunałem Robot wyzej.

    Co do podejscia inzynierów młodych i starszych do mesu to faktycznie chyba coraz wiecej młodych inzynierów woli wcisnać guźiki i zeby wyszło i szybko było zrobione. Chociaż znam i starszych kolegów którzy licza recznie płyty na ql^2/8 bo szybko i na pewno wytrzyma.
    Pozdrawiam
    Mateusz

    • Łukasz Skotny Lipiec 20, 2018 at 9:08 am - Reply

      Cześć Mateusz!

      Dzięki że podzieliłeś się przemyśleniami. Wygląda na to że masz fajną pracę ^^

      Jeśli Staad wyświetla kod do solvera to rzeczywiście fajna sprawa – mi by się to podobało. Z tego co kojarzę to z takich “mniejszych” programów to chyba jeszcze Sofistik tak robi (no i oczywiście Ansysy, Abaqusy i cała reszta). To naprawdę przydany feature… szczególnie jeśli masz jak edytować ten kod na żywca 🙂

      Pozdr
      Ł

  9. Karol Sierpień 19, 2018 at 9:47 pm - Reply

    Cześć,

    Podpisuję się pod twoimi słowami (niestety).

    Jestem młodym inżynierem ale mam kilka swoich przemyśleń z którymi chciałbym się podzielić.
    Miałem takie szczęście, że udało mi się na początku mojej drogi zawodowej pracować z inżynierami tzw. “starej daty” (60+) którzy nauczyli mnie samego podejścia do wykonywanego zawodu i w głównej mierze uświadomili mnie jak wielka odpowiedzialność spoczywa na naszych barkach. Może to zabrzmi dosyć banalnie ale często widzę brak tej odpowiedzialności u innych. Przez słowo odpowiedzialność mam na myśli nie tylko odpowiedzialności prawną, ale również odpowiedzialność za rozwój własnej osoby, swojej wiedzy, umiejętności, nabywania potrzebnego doświadczenia aby móc rozwiązywać nowe problemy bez negatywnych skutków czy też być w stanie wychwytywać mankamenty czy popełnione błędy. Niestety mam wrażenie że tą odpowiedzialność coraz częściej się zabija właśnie przez to o czym piszesz.
    W ostatnim czasie przy jednym z projektów byłem swoistego rodzaju osobą opiniującą projekt. Projekt dotyczył obliczeń reaktora scr. Jako że jest to traktowane jak urządzenie, projekt wykonali inżynierowie na co dzień zajmujący się ciepłownictwem (sic!). Po rozmowie z tymi ludźmi okazało się, że ludzie ci nie mają żadnej wiedzy z zakresu stateczności konstrukcji, wyboczenia czy zwichrzenia. Nie znają się na eurokodach (no bo dlaczego mieli by się znać?), nie znali się kompletnie na statyce, nie “czuli” konstrukcji której liczą. Ich jedyną rolą było bezmyślne wykonanie modelu obliczeniowego (chyba w programie solidworks) i sprawdzenie czy aby nic nie świeci się na czerwono. Ten skrajny przypadek dobitnie pokazuje to o czym Piszesz, kiedy takie uproszczone narzędzia trafią w ręce ludzi nieprzygotowanych do ich użycia, bez podstawowej wiedzy z statyki. Dodam, że w tym projekcie było mnóstwo błędów wręcz podręcznikowych.
    A gdzie należałoby szukać przyczyn tego stanu rzeczy i ewentualnych rozwiązań?
    Uważam że od początku należy wpajać młodym inżynierom konieczność weryfikacji obliczeń komputerowych nawet w najprostszej formie, na prostych schematach statycznych, uczyć rozkładu trudnych statycznie konstrukcji na proste elementy. Niestety coraz częściej widzę zjawisko, że na uczelniach tego brakuje. Studentów uczą doktoranci którzy sami do końca nie znają oprogramowania, rok czy dwa lata temu skończyli studia, nie zdobyli żadnej praktyki zawodowej a uczelnie w ramach oszczędności powierzają im te zadania. W ten sposób z każdym rokiem produkujemy coraz więcej “małpiątek” do wciskania guzików z owocami 🙂

    Wielokrotnie słyszałem też zdania, że najważniejsze jest oprogramowanie i konieczna jest tylko jego znajomość natomiast czytanie książek, literatury, artykułów, blogów takie jak Twój, wykonywanie własnych analiz i ciągłe udowadnianie sobie różnych zagadnień nie ma sensu i zawsze na to jest brak czasu.
    Najważniejsze to zmienić to podejście, a reszta powinna przyjść sama 🙂

    A od siebie życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga (mam kilkoro młodszych znajomych na studiach co tu zaglądają i naprawdę czerpią z tego dużo korzyści).

    Pozdrawiam
    Karol

    • Łukasz Skotny Sierpień 20, 2018 at 4:54 am - Reply

      Cześć Karol!

      Dzięki za miłe słowa – jest wiele prawdy w tym co piszesz. Myślę że pozostaje nam jedynie mieć nadzieję że uda nam się jako społeczności jakoś “przeskoczyć” ten problem – boję się jednak że ja sam jestem dość pesymistycznie do tego nastawiony… mimo iż walczę przez szkolenia i tego bloga właśnie. Może w jakimś dłuższym okresie to choć trochę pomoże!

      Pozdr!
      Ł

  10. Krzysztof Listopad 29, 2018 at 2:09 pm - Reply

    Witam wszystkich,
    po wpisaniu frazy “reaktor scr” w wyszukiwarkę to troszkę się zdziwiłem.
    Jak dla mnie inż. mechanika jest tam mnóstwo rzeczy na pograniczu branż, czyżby tak skomplikowany temat liczyli wyłącznie mechanicy?

    Teraz dygresja o systemie szkolnictwa w naszym kraju,
    niech Panowie sobie wyobrażą że na pewne konstrukcje stalowe jak np. semimobilny kosz zasypowy, spotykany na terenach większości odkrywkowych kopalń choćby dolomitu, czy przenośnik taśmowy zakrężny, ustawiany zaraz za ww. koszem, podający materiał na przesiewacze frakcyjne, klasyfikujące materiał i rozdzielające go na kolejne urządzenia w ciągu technologicznym, można spojrzeć zarówno okiem mechanika jak i budowlańca z uprawnieniami bez ogr (co zapewne Panowie macie).

    Teraz do rzeczy, wszystkie te rzeczy może liczyć zarówno mechanik jak i budowlaniec, wspomniane urządzenia nie podlegają pod prawo budowlane dlatego nawet chłopak z inż. po 3,5roku studiów, który tak jak ja skończył AGH może liczyć, projektować, modelować… ufff dość.
    Jak różne są podejścia do takich konstrukcji miałem okazję się przekonać po wykupieniu sobie korepetycji właśnie u budowlańca… przecież to odległe dwa światy…
    Dziś naprawdę nie wiem kto układał program “wyższej” uczelni a jeszcze bardziej nie wiem co Ci ludzie tam robią.. 10 lat powtarzają chyba 1 rok. Najgorsze że Oni óczą młode pokolenie inżynierów, którzy z dyplomem i uśmiechem na twarzy zderzą się ze ścianą rozpoczynając pracę zawodową o ile ktoś nauczy ich krytycznego myślenia.

    Także taki reaktor to praca dla zastępu specjalistów, zarówno mechaników jak i budowlańców. Np. po ciężkim wypadku samochodowym w szpitalu, rannego operują zarówno chirurdzy sercowcy, naczyniowcy, ortopedzi, pytanie w jakiej kolejności i kto nad tym czuwa?

    Pozdrawiam, K. oj dawno mnie tu nie było: )

    • Łukasz Skotny Listopad 30, 2018 at 6:38 pm - Reply

      Dawno Cię tu nie było, ale jesteś – fajnie : )

      Edukacja tutaj i to jak to wszystko jest trudne to jest temat rzeka. Boje się że nie znajdziemy jednak rozwiązania. Obiektywnie “jest jak jest” raczej nie będzie inaczej w najbliższej przyszłości. No ale chociaż można sobie bloga założyć by dzielić się swoimi przemyśleniami na różne tematy 😀

      Faktem jest jednak że głeboko wierzę że większkość rzeczy jest dużo trudniejsza niż się wydaje… a przynajmniej te na które trafiam takie są!

      Pozdrawiam!
      Ł

  11. cashan Styczeń 2, 2019 at 8:59 am - Reply

    Chciał bym tylko jeszcze jedno słówko w temacie…
    Nie tylko software ogłupia. Od dłuższego czasu zauważam tendencję do “wydziwiania” w podręcznikach i nie tylko.
    Osobiście np. strasznie cierpię nad lektura Eurokodu. Próbuję czytać i zrozumiec – i im wiecej czytam tym bardziej się gubię (byc moze dlatego że jestem okrętowcem a nie budowlańcem). Sposób przekazu jes co najmniej – utrudniony.
    Z własnej półki moge przytoczyc przykład inny – kilkukrotnie próbowałem ze zrozumieniem przeczytac podręcznik teorii okrętu p. Dudziaka bez dużych rezulatatów. Wygrzebałem starsza o kilkanaście lat prace p.Stalińskiego pod tym samym tytułem – okazało się ze wszystko mozna wytłumaczyć prostym jezykiem i bez wyższej matematyki.

    Nie powinnismy się dziwić ze coraz trudniej zrozumieć wymagania, skoro stawia sie je w nieczytelny sposób…

    • Łukasz Skotny Styczeń 2, 2019 at 10:08 am - Reply

      Cześć!

      Oj to prawda – znalezienie dobrych materiałów zdecydowanie nie jest proste. Sam mam z tym problem za każdym razem jak czegoś szukam…
      … mam nawet plan by napisać kilka książek by zasilić “pulę możliwości” – ale to jest zabawa na lata!

      Obecnie jest tendencja by wszystko komplikować bo robi się wtedy “naukowo” no i dzięki temu ma się dodatkowe punkty na uczelni bo coś tam zaliczą ci jako publikację czy książkę naukową. Tak to chyba będzie przez najbliższy czas, ale miejmy nadzieję że się mylę 🙂

      pozdr
      Ł

  12. paireks Styczeń 5, 2019 at 1:32 pm - Reply

    Cześć, napiszę trochę na przekór ;),

    to samo mogą napisać prawdziwi murarze o murarstwie, że umiera, ponieważ kiedyś trzeba było posiadać znacznie większe umiejętności i wiedzę, żeby postawić ścianę z cegieł, a nie jak teraz z bloczków, jeszcze ludzie skonstruują roboty, które same mają w przyszłości murować – jak to się uda to już w ogóle może murarstwo umrze – mogą pisać starsi murarze. To samo mogą napisać starsi piloci samolotów, którzy kiedyś musieli uczyć się na szybowcach, a “teraz nie ma prawdziwego latania – teraz przestrzega się procedury, wciska guziki – samolot sam startuje, podczas lotu maszyna kontroluje sama większość czynności – coraz mniej potrafi świeży pilot”. Co będzie jak autonomiczne samochody wejdą – ile ludzi będzie narzekać na spadek umiejętności kierowców. A programiści? Kiedyś to musieli tyle wiedzieć, żeby Pac-mana móc zrobić, teraz używając nowych narzędzi można to zrobić znacznie szybciej, wiedząc znacznie mniej. Kiedyś to żeby zrobić dobrą zupę, to trzeba było mieć dużo wiedzy, teraz kupując Thermomixa – sam Ci mówi co kiedy włożyć do środka składników i ile.

    Jednocześnie: powstaje coraz więcej budynków, coraz więcej fascynujących konstrukcji, coraz więcej ludzi podróżuje coraz to lepszymi, bezpieczniejszymi samolotami, powstają coraz to lepsze programy itd. Krótko mówiąc: tak na prawdę liczą się efekty. Nie ma co do zawodów dopisywać ideologii. Gdyby można było jednym kliknięciem stworzyć wymurowaną ścianę – co by było w tym złego? Gdyby jednym kliknięciem można było wylądować samolotem / pojechać do parku – to źle? Gdyby jednym kliknięciem generować bezpieczny budynek – co by było w tym złego?
    Proces rozwoju technologicznego prowadzący w złą stronę powodowałby zwiększenie się chociażby ilość np. katastrof lotniczych, katastrof morskich – w końcu tam przy projektowaniu też zachodzi ten proces spadku wiedzy inżynierskiej = coraz gorsze statki są konstruowane. Wydaje mi się, że jednak konstruowane są coraz lepsze 🙂

    Oczywiście jest to złożony temat, specjalnie piszę w ten sposób, żeby trochę pokazać drugą stronę medalu 🙂 Po prostu uważam, że z czasem zmienia się zakres wiedzy konieczny do realizowania pewnych czynności i wydaje mi się, że nie jest w tym nic złego 🙂 Również uważam, że trzeba cały czas się rozwijać, zwracać bardzo dużo uwagi na sprawdzanie zautomatyzowanych czynności i że zawsze wiedza będzie bardzo potrzebna i w cenie. Łatwość i wymagana prędkość konstruowania na ten moment sama zniechęca mnie do tego zawodu, bo najchętniej bym się doktoryzował na temat każdej konstrukcji, w rzeczywistości ceniona jest prędkość, szybkie podejmowane decyzji, ale to inny temat 🙂

    Pozdrawiam, Wojtek 🙂

    • Łukasz Skotny Styczeń 7, 2019 at 9:37 am - Reply

      Cześć Wojtek!

      Bez wątpienia zgadzam się z tym że to bardzo złożony problem. To co piszesz oczywiście ma sens choć nie jestem chyba fanem samo jeżdzących samochodów 🙂

      Myślę jednak że stanowczo przeceniasz programy do MES o których tu pisze. Gdyby były takie programy które po naciśnięciu guzika robią wszystko “dobrze” to przede wszystkim inżynieria byłaby solidnie niepotrzebna. Ogranicząłaby się w zasadzie do naciskania tego guzika! Tyle tylko że takich programów nie ma o ile mi wiadomo. Za to są takie które “sprawiają wrażenie” że tak działają. Wszystkie pokazy sprzedawców softu są tak robione byś nie miał wątpliwości że wszystko jest super proste. A ja jednak nie widziałem dosłownie w żadnym sofcie np. guzika generującego “poprawne warunki podparcia” albo nawet “poprawną siatkę MES”. Tam jest pełno jakiś ustawień / założeń itp. a licencja napisana jest tak że “jak coś” to wyłącznie twoja wina. To trochę jakby ktoś sprzedawał ci samojezdny samochód zapewniając że super jeździ sam i nie ma nawet kierownicy itp…. ALE jak będzie wypadek i to auto kogoś zabije – to twoja wina bo to ty jesteś kierowcą. Nie budziłoby to Twoich podejrzeń (bo moje tak!). Tylko że większość ludzi i tak nie czyta umów i jeżdziła by tymi samochodami super dumna z siebie, aż coś by się stało złego. Pewnie jak Ci goście którzy utolipi platformę Seipler nie?

      Ja absolutnie nie twierdzę że automatyzacja jest zła, tyle że ona na nowe wyżyny przenosi nieświadomośc ludzi którzy finalnie będą odpowiedzialni za wpadki… bo program który “wie wszystko” nie będzie za nic odpowiedzialny! Przyjdzie z resztą czas kiedy takie “wiedzące wszystko” programy powstaną, a ja mam nadzieję że go nie dożyję. Na razie jednak wszystkim się tylko wydaje że to jest proste, a w rzeczywistości tak raczej nie jest…

      Pozdr
      Ł

      • paireks Styczeń 7, 2019 at 4:22 pm - Reply

        Cześć 🙂

        nie przeceniam, oczywiście że jeszcze takich programów nie ma. Ale nietrudno jest wyobrazić sobie, że się pojawią np. takie w których ustawiając sobie np. lokalizacje budynku pobierałyby z bazy danych potrzebne obciążenia klimatyczne i szukałyby odpowiednich rozwiązań konstrukcyjnych na podstawie kilku danych wejściowych. Oczywiście konstruowanie jest bardzo złożone, dlatego takie rozwiązania są dzisiaj mega trudne do zrealizowania, automatyzacje zaczyna się od najprostszych czynności. Dlatego RÓWNIEŻ nie jestem fanem samojezdnych samochodów, bo ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś zautomatyzuje tak wbrew pozorom trudną czynność jaką jest jazda samochodem, podczas gdy znacznie łatwiejsze czynności (jak automatyzacja ruchu pociągów) dalej nie mają miejsca 🙂 A jak wiemy konstruowanie to coś znacznie trudniejszego od jazdy samochodem. Z drugiej strony jakby komuś powiedzieć sto lat temu, że siły wewnętrzne w prętach będzie można uzyskać kilkoma kliknięciami..

        Faktycznie, iluzja w nowych programach uzyskania dobrych wyników jest bardzo duża, założenia dotyczące obliczeń pochowane w instrukcjach, przyjmowanie przez program automatycznych wartości itd. w połączeniu z często krótkim czasem możliwym na obliczenia, mnogość miejsc w których można popełnić błąd – to wszystko wręcz zniechęca do projektowania. Z czasem stwierdzam, że może pisanie własnych arkuszy obliczeniowych / skryptów pomaga (ma co prawda swoje mankamenty :)).

        Pozdrawiam 🙂

        • Łukasz Skotny Styczeń 7, 2019 at 7:25 pm - Reply

          Cześć,

          Oj nie jestem pewien czy powstaną takie programy. A właściwie pewnie powstaną ale to już jest w zasadzie sztuczna inteligencja. Projektowanie to tak złożony proces że dosłownie trzebyaby komputer nauczyć myśleć by miał szansę. Wiem (a przynajmniej wydaje mi się), bo kiedyś miałem aspiracje by napisać skrypt który liczy szilosy. Wydawałoby się że to bardzo “zamknięte” zadanie, ot walec podparty na 4-8 punktach. A okazuje się że w praktyce nie da się zrobić czegoś takiego… za dużo zmiennych. Dosłownie wszystko jest “takie samo ale inne”. W sytuacji w której miałbym napisać taki program a później brać odpowiedzialność “projektową” za to co ten program wypluwa… nie dzięki!

          No i tu właśnie potrzebny jest człowiek (jeszcze i na szczęście 🙂 ). Jasne na jakimś etapie nauczymy komputery myśleć i podejmować decyzje… wtedy projektowanie jak i wiele innych zawodów jakie znamy dzisiaj nie będzie już potrzebne. Pozostaje mi mieć nadzieję że tego nie dożyję : )

          Trzymaj się ciepło
          Ł

  13. Paweł Listopad 5, 2019 at 12:29 pm - Reply

    Analiza MES powinna nam zastępować warunki lab:) im dokładniej zrobimy, czy przerobimy przypadków, tym cenniejsze będzie doświadczenie. Trochę truizmy, nie mniej. Mes służy mi do odpowiedzi, co by było gdyby, ile to jeszcze wytrzyma, czy jak się zachowa model, jak zmienię utarte warunki brzegowe.

    • Łukasz Skotny Listopad 5, 2019 at 12:47 pm - Reply

      Nie wiem czy MES zastąpi laboratoria. Myślę że jest przestrzeń dla obu tych “platform” do fajnej współpracy. nie da się wszystkiego przebadać bo to za dużo roboty, ale z drugiej strony nie sposób liczyć MES bez walidacji… bo to się nie musi udawać. Stąd warto robić oba.

      Natomiast bez wątpienia jest tak, że zarówno w lab jak i w MES trzeba wiedzieć co się robi i po co… bo inaczej nic nie wyjdzie mądrego 🙂

      pozdr
      Ł

Leave A Comment

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!