Inżynieria to wspaniała dziedzina! Bycie inżynierem to dla mnie prawdziwa radość i codziennie rano budzę się szczęśliwy (nawet jeśli trochę zmęczony), aby iść do pracy i nauczyć się czegoś nowego.

Nie zawsze tak było – jakiś rok czy dwa lata temu byłem naprawdę wypalony i w depresji. Na całe szczęście przypadkowo natknąłem się na pomysły, które zmieniły moje życie.

Jeśli nie uważasz, że inżynieria jest wspaniała lub też szukasz sposobu na rozwój kariery… zrób sobie dobrą kawę. Dzisiejszy tekst jest dla Ciebie.

Długa historia w kilku zdaniach

Kilka lat temu zdobyłem doktorat, można by więc powiedzieć, że odniosłem sukces. Łatwo było pracować w firmie, której byłem współwłaścicielem i po prostu do końca życia robić projekty. Czułem, że czegoś mi brakuje, wtedy jednak nie potrafiłem jeszcze tego zdefiniować. Trwało to kilka lat. Z tygodnia na tydzień czułem się coraz gorzej, rzadko jednak zauważamy małe zmiany, prawda? Dotarłem w końcu do miejsca, w którym przyjeżdżałem do biura i narzekałem, jak kiepsko wygląda nasza praca (i to ja narzekałem!).

Byłem w naprawdę opłakanym stanie. Na całe szczęście, gdy byłem znudzony, oglądałem TEDx talks. Znalazłem tam wystąpienie Scota Dinsmore, która coś we mnie zmieniła.

Zdobywanie umiejętności + wiedza = spełnienie

To co powiedział Scot poruszyło coś we mnie – zdałem sobie sprawę, że uwielbiam inżynierię i że w nie wiadomo jaki sposób moja wymarzona praca inżynierska zamieniła się w koszmar (w mojej własnej firmie!). Praca przestała być wyzwaniem, musieliśmy brać wszystkie projekty, jakie udało nam się zdobyć. Większość z nich była prosta i nużąca. Przestałem uczyć się nowych rzeczy, przeszedłem w stan wegetacji, w którym robiłem to, co musiałem i zmęczony wracałem do domu.

W takim stanie zacząłem prowadzić tego bloga. Początkowo chciałem po prostu w przerwach w pracy pisać o MESie (mimo że zdarzały się wtedy również projekty w MESie, były raczej rzadkie). Zrobiłem to głównie dla siebie – w ramach motywacji do nauki. I to było wspaniałe! Wtedy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, że chodzi o uczenie się, myślałem raczej o robieniu “czegoś innego”.

Po kilku miesiącach uświadomiłem sobie, jak bardzo lubię MES i uznałem, że powinienem skupić się na tej dziedzinie. W tym czasie robiliśmy też kilka projektów z MES, ale nie było to najważniejsze. Kończąc zwięźle: opuściłem moją firmę i założyłem Enterfeę.

Teraz mogę zajmować się tym, co naprawdę lubię i każdego dnia staram się nauczyć czegoś nowego. Wydaje się, że zajmie to całe wieki, ale jestem pewien, że za kilka lat gromadzone teraz okruszki wiedzy staną się przydatne. To tak, jak powiedział Steve Jobs w swoim przemówieniu na Standford:

Oczywiście, kiedy byłem na studiach i patrzyłem w przyszłość, nie potrafiłem połączyć kropek. 10 lat później, gdy patrzyłem wstecz, było to proste.

Nauka daje perspektywę

Staram się pracować nie tylko wykonując pracę, ale też rozwijając swoje umiejętności. Mam tendencję do uczenia się nowych rzeczy, nawet jeśli nie muszę. Wiedza, którą zdobywam teraz, może przydać się później. Jest w tym prosta logika – jeśli pojawi się szansa na zrobienie czegoś niesamowitego, będzie już za późno na naukę (terminy są najczęściej nieubłagane)… ja jednak będę gotowy 🙂 Jak powiedział Les Brown:

Lepiej być przygotowanym na okazję i żadnej nie dostać niż dostać okazję, na którą nie jest się przygotowanym!

Jest tu jeszcze jedna rzecz, która jest dla mnie równie ważna, jeśli nie ważniejsza.

Na początku napisałem, że większość projektów, które robiliśmy w starej firmie, była męcząca i nie stanowiła żadnego wyzwania. Zmiana firmy nagle zmieniła projekty, do których mam dostęp.

Dużo się w międzyczasie nauczyłem. Bardziej skupiam się teraz na tym, co chcę robić, więc naturalnie dostaję ciekawszą pracę (to wspaniałe uczucie!). Jednak naiwnością byłoby wierzyć, że będę zawsze robić tylko niesamowite projekty… będą również bardziej męczące zadania.

Moja sytuacja nie zmieniła się tak bardzo, jednak ja się zmieniłem! Jak powiedział Jim Rohn:

Żeby coś się zmieniło, Ty musisz się zmienić.

Teraz widzę, że kiedy robię coś, co mi się nie podoba, buduję swoje umiejętności i biznes, aby w przyszłości móc zajmować się jeszcze lepszymi i trudniejszymi zleceniami. Mam swój cel: chcę robić naprawdę trudne projekty MES.

Każdego dnia staram się małymi kroczkami zmierzać do tego celu i czuję, jak się przybliżam. W ten sposób, bez względu na to, co robię, traktuję to jako przygotowanie do przyszłej pracy. Takie podejście pomaga mi przebrnąć przez te męczące i prozaiczne zadania.

Co możesz zrobić dziś

Wiesz już, że piszę z własnego doświadczenia:

Byłem sfrustrowany i zmęczony, sądziłem, że nikogo to nie obchodzi i nic się nigdy nie zmieni. Nie widziałem wyjścia z tej sytuacji (mimo mojej stosunkowo dobrej pozycji!). To zdecydowanie mroczne miejsce.

Czujesz się tak samo? A może po prostu chciałbyś zmienić coś na lepsze?

Jeśli tak, znajdź coś, co naprawdę lubisz robić w inżynierii (lub innej branży) i zacznij się o tym uczyć. Jeśli każdego dnia zrobisz mały postęp, wkrótce zobaczysz kierunek, w którym zmierzasz… kierunek, w którym chcesz iść! Dlatego od jakiegoś czasu wstaję codziennie o 5 rano, żeby się uczyć… daje to wspaniałe uczucie 🙂

To świetne podejście to życia… nawet jeśli masz najlepszą pracę na świecie, zawsze możesz być w niej lepszy. Najlepiej to osiągnąć, ucząc się nowych rzeczy i zdobywając nowe umiejętności.

Tym sposobem, kiedy nadarzy się okazja (a nadarzy się!), będziesz gotowy! Nie ma znaczenia, czy będzie to nowa możliwość biznesowa, czy nowe stanowisko. Ilekroć okazja ta wymagać będzie zaawansowanych umiejętności, będziesz TAK BARDZO do przodu! Tylko pomyśl: ilu ludzi, których znasz, uczy się czegoś po pracy? To dlatego ciągłe uczenie się jest tak wielką zaletą. Po kilku latach będziesz dysponował tak dużymi umiejętnościami, że nie będzie można ich zignorować.

Co myślisz na ten temat? Daj mi znać w komentarzach poniżej.

Może właśnie MES jest Twoją “dziedziną”?

Jeśli interesujesz się MESem, możesz dowiedzieć się kilku przydatnych rzeczy z mojego darmowego kursu:

Wstęp do stateczności i MES